07.09.2013

słodko i bez hello kitty


Jest słodko. Jest słodka mała dziewczynka [małe dziewczynki z reguły są słodkie, chociaż w jednym z ostatnich odcinków Futuramy mała dziewczynka wcale taka nie była, za to wygrała z Benderem w stepowaniu], słodkie groszki, słodkie kolory, i słodka koronka. A gdzie słodka kicia? Brr! Da się? Proste, że się da. Proszę państwa, oto tuniko-tshirt, który mógłby być sukienką, gdybym tylko miała więcej ścinków. Całość jest wykonana z dzianiny wiskozowej, z której powstały trzy sukienki. Żadna z nich nie pojawiła się na blogu i pewnie żadna się nie pojawi bo szyłam je latem na szybko, na zamówienie i od dawna są u swoich właścicielek.


Przód tshirtu jest w uroczym kolorze miętowym w równie urocze groszki. Tył to czysta mięta, a boki tyłu i rękawki - czekolada obsypana lukrowymi kropeczkami [yummy!]. Aby dopełnić słodkości dół obszyłam bawełnianą koronkową taśmą a na klatę dałam kokardkę.


Może i lepiej że nie wystarczyło tego na sukienkę? Zawsze mogę czymś ten nadmiar słodyczy przełamać, żeby zemdlił. Ale grunt, że maluch się cieszy.

A, no i jeszcze jedna sprawa. Nie wiem jak wrzucacie foty na swoje blogi, ja wrzucam przez picasę. I od jakiegoś czasu dziwiła mnie pikseloza na zdjęciach, które tam umieszczam. Zanim zdjęcie wrzucę czasami zdarza mi się je wykadrować, trochę podkręcić kolory, poprawić jasność albo dodać kontrast. Może i nie ma się czym chwalić bo mistrzem photoshopa nie jestem, ale coś tam w tej dziedzinie próbuję robić. I kiedy osiągnę pożądany przez siebie efekt w ps to w picasie jest dupa. Ale w końcu dzisiaj [viva spóźniony zapłon!] wpadłam na to, żeby przeszukać google. Okazało się, że od maja [sic!] picasa auromatycznie poprawia zdjęcia. W tej sytuacji w ustawieniach konta g+ trzeba zjechać na sam dół na zdjęcia i odznaczyć autokorektę i autoefekty. I już można się cieszyć samodzielnie zrobionymi zdjęciami!