10.07.2014

bo małe dziewczynki...


...lubią duże samochody. Im bardziej masywne, tym lepsze. Ja też lubię duże, spoglądanie z góry na drogę sprawia mi ogromną przyjemność. Kto jeździł ciężarówką, ten wie o czym mówię. Tshirt jest upcyklingowy. Kupiłam w ciuchu porwaną koszulkę, wycięłam koszulkę w rozmiarze Mai, omijając dziurę, zszyłam, wykończyłam, i gotowe.

08.07.2014

koszulowa sukienka


Że męskie koszule z długim rękawem są najlepsze do przeróbek, wiadomo nie od dziś. Ta sukienka to jedna z wielu rzeczy, które uszyłam w minioną sobotę Mai. Poza tym powstało milion tshirtów w paski, bluza i dwie sukienki. Spodziewajcie się wkrótce kolejnych postów z nią w roli głownej... Sukienka ma podobny krój do tej z ostatniej burdy, jednak zrobiłam go na oko, korzystając z tshirtu. W środku pięknie ją wykończyłam, tak że śmiało mogłaby być noszona na obie strony. I nie trzeba do tego żadnego owera, wszystko wykończyłam na moim wysłużonym, już ponad trzyletnim brotherze, któremu ostatnio powiększyła się rodzina. Ale o tym wkrótce.

04.07.2014

moja szara bluza


Szary dres wzbudza sporo kontrowersji. A miało być inaczej. No tak, pół Polski chodzi w szarych drechach, co jest w zamierzeniu niesłychanie modne i oryginalne. U mnie, na podlaskim zadupiu, takiego przesytu nie ma, więc uznałam że fajnie byłoby mieć coś właśnie w tym kolorze i z dresówki. Rękawy, jak widać raglanowe, ściągacz przy dekolcie, jak widać, nieco zbyt ściągnięty, ale who cares? Bluza rewelacyjnie sprawdza się w nieco chłodniejsze dni, których ostatnio było pod dostatkiem. Na wieczory jednak zupełnie się nie nadaje, nie chroni przed komarami. Na zdjęciu powyżej wcinam watę cukrową, ale wata pięknie wtopiła się w niebo, dlatego wyglądam jakbym trzymała patyczek i z zapałem obgryzała paznokcie.

25.06.2014

jack skellington


Przychodzę po Majeczkę do przedszkola, a tu impreza. Przecieram oczy ze zdumienia, i nie poznaję własnego dziecka... a pani zadowolona mówi: ależ jej to pasuje, jak nikomu innemu! W międzyczasie biję się z myślami, wpuścić czy nie wpuścić do domu...? A tu za 20min zebranie, później imieniny babci, no biegiem! Korzystając z okazji zrobiłam foty, w końcu portki i bluza są mojego autorstwa.

14.06.2014

dramat romantyczny


Czas zaprezentować nową fryzurę w akcji. Bohaterowie drugiego planu to: tshirt, uszyty przeze mnie rok temu, i najnowsza spódnica z tiulowej siatki. Siatka od tiulu różni się tym, że jest cięższa, lejąca i nie sterczy. Zupełnie inaczej się układa, i chyba bliżej mi do siatki niż do miękkiego tiulu. Spódniczka ma pięć warstw przyszytych do czarnej gumy i nie ma podszewki, a mimo to nie prześwituje. W miękkim tiulu by to nie przeszło.

12.06.2014

daj włos!


Kto mnie śledzi na fejsie ten wie, że razem z Mają postanowiłyśmy wesprzeć fundację Rack'n'roll naszymi włosami. Chodzi o akcję Daj Włos! Ja swoje hodowałam ponad rok, w międzyczasie dwa razy podcięłam końcówki. Młoda chciała obciąć już zimą, ale jakoś dotrwała do teraz.

Wiadomo, im lepiej wyglądamy, tym lepiej się czujemy. Nas to nic nie kosztuje, za to komuś może poprawić samopoczucie, choćby odrobinę.

Włosy to jeden z najważniejszych atrybutów naszego wyglądu, choć zwykle nie zdajemy sobie sprawy, jak dużo one dla nas znaczą. Utrata włosów zawsze niekorzystnie wpływa na nasze samopoczucie. Dotkliwie przekonują się o tym osoby będące w trakcie leczenia chemioterapią. Utrata włosów to skutek uboczny chemioterapii,który przeraża chorych najbardziej. W trakcie leczenia fatalne samopoczucie fizyczne łączy się ze słabą formą psychiczną.

Piszę o tym, bo może jeszcze ktoś nosi się z zamiarem diametralnej zmiany fryzury. Zamiast ściąć włosy i je wyrzucić, można je zapleść w warkocze i wysłać do fundacji. Tak to wyglądało u nas:

10.06.2014

bez stylizacji z domu się nie ruszamy


Witajcie kochani! Nie wiem jak wy, ale my, jak nie założymy na siebie stylizacji, nie wychodzimy z domu. Nie nie nie, my nie nosimy ubrań, my nosimy stylizacje. Aaaa, no i nie ubieramy się, tylko stylizujemy. Dzisiejsza stylizacja Majki to sukienka, która przepadła u dziadków, i odnalazła się w cudowny sposób u nas w domu, niczym ten pierścień świętej Kingi w kopalni soli. Moja stylizacja nie została uchwycona, nie było sposobności.

03.06.2014

wietrznie


Odkąd zobaczyłam kwietniowy numer burdy, zapragnęłam mieć spodnie z zakładkami. Pytanie: z czego je uszyć? Na odpowiedź nie czekałam długo, miesiąc później buszowałam po swoim ulubionym lumpie, i znalazłam 2,5m ciemnozielonej popeliny. Od razu zabrałam się do krojenia, i w kilka godzin miałam spodnie. Co bym w nich zmieniła? Na pewno, jeśli w przyszłości skorzystam z tego wykroju, zwężę u dołu nogawki. Obecnie są o kilka centymetrów zbyt szerokie. Poza tym fajnie je uszyć z materiału, który albo się nie gniecie, albo tego mocno nie widać - prasowanie może stwarzać dodatkowe trudności. Z zaprasowanych nogawek zrezygnowałam po pierwszym praniu, kiedy zaprasowania się rozprostowały. Nogawki mam lekko podwinięte, stąd ta długość. A spodnie są megawygodne i bardzo je lubię! No i niepodważalnym plusem są ogromne, głębokie kieszenie.

Bluzka natomiast to kawałek jedwabiu, który także udało mi się wynaleźć w moim ulubionym sh. I pochodzi z numeru, który ukazał się rok wcześniej. W środku są szwy francuskie - tak najlepiej wykańczać cienkie, wiotkie tkaniny. Nie miałam natomiast siły szyć dekoltu i podwinięć, więc ordynarnie wykończyłam je stębnując z wierzchu, a odszycie dekoltu i tak się wywija.