08.09.2014

na lądzie i pod wodą


Podczas chłodnych, wrześniowych poranków, tęsknimy za ciepłymi porankawi sierpniowymi. W ciągu dnia było upalnie, i dopiero ok. 17 można było odetchnąc. Żeby ulżyć w te upały ludziom, w wielu miastach ustawiono takie śmieszne rozpryskiwacze. Zawsze dobrze tam, gdzie nas nie ma, więc w lipcu i sierpniu troszkę narzekałam na to, że za gorąco, choć szybko się przyzwyczaiłam. Teraz natomiast jest ciężko i marudzę, że nie wiem jak się ubierać. Jak co roku zresztą. Rano chłodno, po południu gorąco, a jak tylko zajdzie słońce to znowu chłodno. Za to Majka już od marca czeka na zimę.

Mokrą bluzkę uszyłam młodej rok temu, i już ją pokazywałam, teraz pokazuję w nieco innej odsłonie, przy okazji tęsknoty za upalnymi dniami. W końcu nie szyję ciuchów do jednorazowego założenia. W tych ubraniach można przeżywać wzloty, upadki, i opryski!

05.09.2014

miłość


Dzisiaj miało być krótko, ale tyle ważnych rzeczy się dzieje, że postanowiłam się rozpisać. Będzie o miłości i stracie, która może być powodem do dumy. Będzie także o dziwnym początku roku szkolnego, moim ploterze, a na koniec słowa kluczowe.

Szkoła się zaczęła! Zgodnie z planem małe jest zadowolone. Moje obawy skończyły się wraz z pierwszym września. I właśnie sobie przypomniałam, dlaczego jako uczennica omijałam początki roku, a chodziłam tylko na zakończenia, żeby odebrać świadectwo. Godzina występów szkolnych talentów na sali gimnastycznej, gdzie echo niesie się tak, że nie wiadomo o co chodzi, to zdecydowanie za dużo. Za rok zbojkotuję początek na sali. Za to drugiego rozpoczęły się nowe wątpliwości: czy aby na pewno jestem dobrym rodzicem? Czy nie zaniedbuję swojej małej okruszynki? Czy nie powinnam tam zostać razem z nią, zamiast zostawiać na pastwę dzieciożernej wychowawczyni?!

Wtorek, drugi września, pierwsza lekcja. Przychodzimy na styk i widzę zbiegowisko rodziców, w klasie i przed klasą. Maja nie wie co robić. Wejście do klasy jest zablokowane przez rodziców. Hmm - myślę sobie - czy wczoraj wychowawczyni mówiła o jakimś zebraniu na pierwszej lekcji??? Pytam mamę, która nie zmieściła się w środku, o co kaman, ona nie wie. Więc mówię Majce żeby się pchała, bo to ona ma lekcje a nie rodzice. Następnie idę do wyjścia zastanawiając się, czy świat już upadł na głowę. Po drodze spotykam mamę kolegi Mai z przedszkola. Zdziwioną, że moje małe zostało w szkole bez żadnych problemów.

Świat upadł na głowę.

Nie tak dawno sama szłam do pierwszej klasy i nie pamiętam tego typu sytuacji. Normalnie przyszły dzieciaki do klasy i zaczęły się lekcje. No tak, ale co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Teraz coraz częściej rodzice są zaborczy, dla swojego dziecka chcą jak najlepiej, budują nad nim klosz wychwalając liczne zalety. A później jest zdziwko, bo pani w szkole oceniając umiejętności i predyspozycje nie potwierdzi tego, co mówią w domu: że dziecko cudnie rysuje, śpiewa, i w ogóle jest takie super. Dzieciak sobie z tym nie poradzi i albo się zamknie albo zareaguje agresją.

A może jednak jestem zła, bo nie zachwycam się swoją córką? Bo nie dostrzegam w niej nic nadzwyczajnego? Bo wystarczy mi, że jest, i że bardzo ją kocham? I nie chcę budować jakiegoś wyimaginowego obrazu wyjątkowego dziecka, które jest wspaniałe bo jest moje? Z pewnością popełniam milion błędów wychowawczych, jak każdy. Ale staram się rozmawiać z Mają i o rozpoczęciu szkoły też rozmawiałyśmy wcześniej. Nie była zachwycona, ale poszła bez marudzenia. I wyszła bardzo zadowolona.

28.08.2014

retrostylówa


Ta sukienka od razu przykuła moją uwagę w burdzie, i kiedy tylko znalazłam chwilę, przekopiowałam jej wykrój. Uszyłam ją z lekko elastycznego dżerseju, którego miałam na tyle mało, że przy górze musiałam trochę kombinować, żeby się wyrobić. W efekcie jedna część górnego przodu ma pasy pionowo, a druga poziomo. Zrezygnowałam też ze sznureczka na rzecz gumki i nie robiłam kieszeni.

Warunki sesji zdjęciowej określiłabym jako dość trudne. Blisko nas pracowała jakaś głośno warcząca maszyna i darcie się do fotografa przez ten hałas kompletnie nic nie dawało. Stałam jak to cielę i co jakiś czas zmieniałam pozycję, nie wiedząc czy już, czy jeszcze nie.

Kiedy podczas szycia zrobiłam przymiarkę, byłam trochę przestraszona. Duży, bezkształtny worek plus opiernicz, że znowu szyję nie wiadomo co. Ale po wszyciu gumki sukienka nabrała kształtów. Musiałam ją też trochę skrócić, o ile dobrze pamiętam, to o 15cm. Lubię długość do połowy łydki, ale sukienka o tej długości wyglądała źle.

PS. Dawno nie stresowałam się tak wrześniem.

24.08.2014

jak przedłużyć życie bluzie?


Zdaje się, że tuż przed wakacjami uszyłam małej tę bluzę, a tu masz babo placek, dziecko mi urosło!!! No dobra, rękawy były na styk. Co nie zmienia faktu, że wszystkie długie spodnie również podejrzanie się pokurczyły. Szkoła już za tydzień - co robić?! Bluza nerki jeszcze zakrywa, więc do dopasowania zostały jedynie rękawy. Na szczęście miałam jeszcze kilka kawałków dżerseju, z którego ta bluza powstała.

W takim razie zaczynamy przedłużanie rękawów:


Potrzebne będą dwa prostokąty z materiału podobnego, albo pasującego do bluzy. Ja miałam jeszcze kawałek tego samego. Jakbym nie miała, użyłabym np. czarnego. Wymiary jednego prostokąta to:
1. obwód rękawa + dodatek na szew
2. 2x długość, o którą rękaw ma zostać przedłużony + dodatek na szew

21.08.2014

podwinięta sukienka


O taaak, dzisiaj znowu o sukience. Sukience, którą uszyłam na początku tego roku. Chociaż nie, uszyłam to chyba nie jest odpowiednie słowo - walczyłam będzie bardziej na miejscu.

Kawałek dżerseju, z którego powstała, kupiłam w lumpie. Zdarza mi się tam i takie rzeczy znaleźć. Zadowolona przyniosłam go do domu, wyprałam, i... siurpryza! Ależ to cholerstwo zawijało się na końcach! Jak cynamonowe ruloniki. Ale kto by tam się poddał po zobaczeniu czegoś takiego? No, na pewno nie ja. Przecież zawijają się końce, a ja będę cięła trochę dalej od brzegu. Może to, co wytnę, nie zdąży się jeszcze poskręcać? Na spokojnie go rozprasowałam i postanowiłam, że uszyję uroczą leciutką sukienkę z ażurowymi wstawkami na ramionach [wycięłam ze sweterka przeznaczonego na ten cel]. A gdzie tam! W ustabilizowaniu materiału pomogła mi trochę flizelinowa taśma, choć szału z tą stabilnością nie było. Obrzuciłam wszystko, zaprasowałam, jak najszybciej przyszyłam, zanim materiał ponownie zacząłby się podwijać, no i sukienka gotowa. Nic tylko czekać na lato.

19.08.2014

sukienka tyłem do przodu


Najlepsze weselne kreacje powstają na wieczór przed. Bo właśnie wtedy przychodzą mi do głowy najlepsze pomysły. Sukienkę, którą tu widzicie, kupiłam ze względu na wzór. Coś z niej miało powstać, tylko nie wiedziałam co. Była długa, z rozporkami po bokach, sięgającymi kolan. A u góry miała odprutą lamówkę. Chyba jakiś błąd produkcyjny. W jedynym lumpie, do którego zaglądam, często takie cudaki się zdarzają. Domyślam się, że przód miał mieć dekolt łezkę, lekko zmarszczony i wykończony czarną lamówką. Z tyłu to samo, tylko bez łezki, no i lamówkowe ramiączka. Co miałam zrobić?


A gdyby tak... tyłem do przodu? Wyprułam metkę, przypięłam na próbę szpilką i poleciałam do lustra. Bingo!


14.08.2014

moja babcia


Moja babcia nie lubi pozować do zdjęć, dlatego jej bluzki z przodu nie będzie. Za to są zdjęcia profilowe i półprofilowe. Podtrzymuję to, co napisałam rok temu, że starszym osobom trudno ubrać się zgodnie z ich oczekiwaniami i stylem. No tak, a jaki styl może mieć babcia? Moja babcia lubi proste i wygodne ubrania. Im mniej udziwnień tym lepiej. Dlatego także w tym roku poprosiła mnie, żebym uszyła jej bluzkę na lato. Wykrój już miałam, sprawdzony. Problem był jak zwykle z materiałem, bo nie mógł rzucać się w oczy intensywnym kolorem, nie mógł mieć nie wiadomo jak napaćkanych wzorów, miał być jasny i przyjemny. Coś tam znalazłam i uszyłam, babcia zaakceptowała, i po prawie dwóch miesiącach pokzuję. Moją babcię niezwykle trudno jest uchwycić na zdjęciu.

12.08.2014

worek


Uwielbiam takie proste i niezobowiązujące konstrukcje. Kiedy jest gorąco i wszystko klei się do ciała, luźne ciuchy są super. Mój partner dał mi bana na tego typu ubrania, ale wybaczam mu, bo ma najseksowniejsze nogi na świecie. Wykrój #102 pochodzi z burdy 5/2012. Dekolt mógłby być ciut mniejszy, choćby i o 2cm. Po powrocie do domu natychmiast zaszyłam kieszenie, które zostały tak nisko umieszczone chyba z myślą o długorękich gorylach. Poza tym materiał nie chciał mi się dobrze układać przy obciążonych kieszeniach. Teraz nie mam już z tym problemu.